Filipa to postać nietuzinkowa – takich jak ona już prawie nie ma. Kotłuje się w niej mieszanka wybuchowa: poczucie niesprawiedliwości dziejów, determinacja do zrealizowania wielkiego marzenia, a przede wszystkim wyjątkowe przeczucie, że odkrycie prawdy jest tuż przed nią. A w zasadzie pod nią, bo Filipa chce odnaleźć grób Ryszarda III, zapomnianego króla, który zginął w walce i historii na 500 lat. Filipa znajduje sprzymierzeńców planu odnalezienia trupa z „powiksowanym” kręgosłupem. Po pertraktacjach i obietnicach złożonych przez odkopane zombie, kwartet rusza w fazową podróż przez piętnastowieczne życie króla, żeby naprostować to, co „paszkwilował” Szekspir.
Punkt wyjścia to prawdziwa opowieść sprzed kilku lat: historyczka-amatorka wskazała środowisku naukowemu miejsce pochówku Ryszarda III. Król ożywa i rekonstruuje swoje ostatnie dni. Powtarzająca się historia z tragedii poniekąd staje się farsą. A w tle tli się kpina z budowania polityki historycznej na grobach. Bielewicz z powodzeniem łączy teatr tradycyjny, jak np. klasyczny szekspirowski, królewski monolog Tomasza Nosińskiego, z performancem – nikt wcześniej tak pięknie nie zatańczył wykopalisk archeologicznych.
Przemek Gulda, guldapoleca
Tekst sztuki „Ryszard III” zostanie skonfrontowany z faktami historycznymi. Odwołamy się do klasyków familijnego kina grozy, takich jak „Mumia”, czy „Jumanji”. Skorzystamy z performatyki ustawień hellingerowskich – w końcu to również historia rodzinna. Taniec, który odgrywa w spektaklu szczególną rolę, pozwoli Ryszardowi wyrazić to, na co czekał od pięciu wieków pod parkingiem w Leicester. Gdzie zaczyna się zło? Co musi się stać, żeby w końcu puścić wszystko w diabły? Zabawmy się w ekshumację.
Spektakl nie podaje gotowych odpowiedzi – raczej inicjuje wspólny rytuał odsłaniania znaczeń i mierzenia się z tym, co ukryte pod warstwami tekstu i historii. Teatr Bielewicz wykorzystuje zróżnicowane media – tekst, ruch, światło, dźwięk – nie jako ozdobniki, lecz jako równoprawne kanały poznawcze. W tym sensie «Ekshumacja 2000» to nie tylko ironiczna gra z klasyką, lecz także głęboko refleksyjna opowieść o potrzebie odzyskiwania głosów z przeszłości i przywracania ich do wspólnej narracji. To teatr, który nie tyle opowiada historię, co pozwala ją przeżyć – razem.
Wiesław Kowalski, teatrdlawszystkich.pl
