Żenia Dawidenka zastosowała genialną strategię adaptatorską, fantastycznie wybierając te opowieści, które fabularnie układają się obraz człowieka uwikłanego w sieć namiętności, z której wyzwalają go ludowe wierzenia i przesądy. Wykorzystała potencjał kreacyjny opowiadań Jana Barszczewskiego i na dialogach skonstruowała spektakl z pogranicza świata realnego i nadrealnego.
Słowa, dające czytelnikowi szansę na wyobrażenie sobie świata, w jakim żył szlachcic Zawalnia, Żenia Dawidenka razem z zespołem realizatorów zmaterializowała w postaciach, w muzyce, w zapachach, w plastyce, w kostiumach, w cieniach na ścianach, w dźwiękach, odgłosach kroków, skrzypiącej podłogi, trzasków, krzykach, w śpiewie.
Dawno nie widziałam tak idealnie skomponowanego świata przedstawionego, tak fantastycznej gry aktorskiej i tak różnorodnych ciekawych środków reżyserskich, które wykreowały świat, wcale nie tak odległy od naszych współczesnych wierzeń i wyobrażeń. Dawno też nie widziałam zastosowania w adaptacji tak fantastycznych wizualnych figur, dzięki którym proza nabrała tak ciekawych form scenicznej przestrzeni.
Kornelia Dzikowska-Demirska, autorka scenografii i kostiumów stworzyła wnętrze domu, w którym stół, krzesła oraz łóżko, a także i dywany rozpięte na ścianach budują plastyczny klimat, dla pojawiających się opowieści, pełnych ludzi, zjaw oraz Niewidzialnego… Efekt z nałożonymi na głowy koronkowymi maskującymi nakryciami zamienia ludzi w upiory. Kostiumy wyposażone w ludowe ornamenty Ziemi Połoskiej dodają spektaklowi barw, a te wyzwalają u widzów emocje. Są też lalki jak wyjęte ze skrzyń ludowych twórców, są i cienie zjaw błąkające się po ścianach domu.
A wszystko to dzieje się w audialnej przestrzeni wykreowanej przez Macieja Świniarskiego. Ludowy biały śpiew ze swoją wyrazistą i czystą dźwięcznością, muzyczna wielobarwność towarzysząca opowieściom eksponująca ich dramaturgię towarzyszy nieprzerwanie scenicznej akcji. A kiedy milknie, w jej miejscu pojawiają się efekty akustyczne tworzone z różnego rodzaju dźwięków, jaki można usłyszeć nocami w starych chatach, w których opowiadane są odrealnione historie. Odgłosy kroków zmarłych, szuranie, szelesty, złowieszcze głuche stukanie, chrapliwe oddechy, posuwiste ledwo słyszalne kroki duchów, trzepot ludzkiego strachu. To spektakl silnie oddziałujący na zmysły, bo jest w nim także narkotyczna przyciągająca woń kadzidła…
Ilona Słojewska, Dziennik Teatralny
CAŁA RECENZJA