Czy można stworzyć wspólnotę, w której każdy ma równe prawa? A może nawet najbardziej demokratyczna grupa potrafi zamienić się w pole walki?
Wszyscy chcemy być wysłuchani. Każdy ma swoje granice, ambicje i przekonanie, że jego racja ma znaczenie. Ale kiedy trzeba podejmować wspólne decyzje, iść na kompromisy i brać odpowiedzialność za innych, idea współpracy zaczyna się komplikować.
„Hate Haus” to bezkompromisowa choreograficzna gra z wyobrażeniem idealnej wspólnoty. Kolektyw Hertz Haus i choreografka Ramona Nagabczyńska zaglądają pod powierzchnię współpracy, sprawdzając, co kryje się za hasłami równości, solidarności i wspólnego działania. Czy każdy głos naprawdę waży tyle samo? Kiedy kompromis przestaje być rozwiązaniem? I czy można stać się zakładnikiem grupy, którą samemu się tworzy?
To nie jest opowieść o tym, jak powinno się współpracować. To próba sprawdzenia, co dzieje się z nami, kiedy naprawdę musimy to robić.
Hertz Haus i Nagabczyńska nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy kolektywność może być rozwiązaniem na nadużycia w środowisku twórczym. Z całą pewnością wychodząc ze zhierarchizowanego społeczeństwa opartego na rywalizacji konieczna jest zmiana myślenia o współpracy. Warta uwagi w tym temacie jest koncepcja współmyślenia zakładająca (powtarzając za Anną Majewską zajmującą się tematem zarówno w teorii, jak i praktyce, w ramach Warszawskiego Obserwatorium Kultury), że wiedza powstaje w relacjach, a każda myśl jest efektem zderzenia odmiennych perspektyw. Relacje zawsze są pełne napięć, niedopowiedzeń lub co gorsza - błędnych dopowiedzeń, ale w złożoności tej tkwi możliwość budowania czegoś nowego. Konflikt może być traktowany nie jako zagrożenie, a szansa zmiany na lepsze.
- Justyna Białorus, e-teatr.pl